Jak wybrać grę rodzinną? Wiek, liczba graczy i czas rozgrywki
Trzy liczby odsiewają większość pudełek na półce: ilu was gra, ile lat ma najmłodszy uczestnik i ile czasu realnie macie. Temat i grafika przychodzą na końcu.
Gra rodzinna to nie osobna mechanika ani osobny gatunek. To gra, przy której nikt się nie nudzi i nikt nie odpada w piątej minucie. Cała sztuka polega na dopasowaniu jej do konkretnego stołu, a nie na szukaniu tytułu, który zadowoli wszystkich.
Poniżej sześć kryteriów w kolejności, w jakiej naprawdę warto je stosować. Konkretne tytuły z naszej oferty zebraliśmy osobno, w rankingu gier planszowych.
Ilu was gra
To pierwsze kryterium, bo eliminuje najwięcej pudełek i nie da się go obejść. Na pudełku znajdziesz zakres, na przykład „2-6 graczy". Zakres nie oznacza jednak, że gra działa równie dobrze na obu końcach.
We dwoje. Wiele gier zaprojektowanych na większą grupę traci sens przy dwóch osobach, bo znika negocjacja, blefowanie i rywalizacja o wspólną pulę. Szukaj tytułów, które mają „2" jako minimum i wariant dwuosobowy opisany w instrukcji, a nie dopisany jako ciekawostka.
Trzy do pięciu osób. Najbezpieczniejszy przedział. Większość gier towarzyskich i strategicznych jest projektowana właśnie pod tyle osób.
Sześć i więcej. Zaczyna się problem czekania. Im dłużej trwa tura pojedynczego gracza, tym więcej czasu reszta spędza na patrzeniu. Przy dużej grupie sprawdzają się gry, w których wszyscy działają jednocześnie albo tura trwa kilkanaście sekund - typowe gry imprezowe i słowne.
Nieparzysta liczba. Jeśli w domu gra was pięcioro, odpuść wszystko, co wymaga podziału na drużyny. Prędzej czy później ktoś będzie sędziować zamiast grać.
Przegląd tytułów z podziałem na typ znajdziesz w dziale gier planszowych.
Wiek na pudełku i wiek przy stole
Liczba na pudełku to wskazówka producenta, nie certyfikat. Koduje zwykle trzy rzeczy naraz: czy trzeba umieć czytać, czy trzeba liczyć i czy da się wytrzymać czekanie na swoją kolej. Czwartą rzeczą bywa rozmiar elementów, jeśli w domu jest młodsze rodzeństwo.
Praktyczna zasada jest prosta: poziom gry wyznacza najmłodsza osoba przy stole, nie średnia wieku. Dziewięciolatek pogra w tytuł oznaczony jako „od 8 lat" bez problemu, ale sześciolatek dosiadający się do tego samego stołu zepsuje partię sobie i reszcie.
Dziecko, które gra dużo, poradzi sobie wyżej niż wskazuje pudełko. Dziecko, które siada do planszówki pierwszy raz, potrzebuje raczej stopnia niżej. Widełek na pudełku nie traktuj jak granicy, tylko jak punkt odniesienia. Tytuły dobrane pod konkretne grupy wiekowe zebraliśmy w kategorii gry dla dzieci.
Jeśli nie wiesz, od czego zacząć z dzieckiem: wybierz grę, w której jedna partia trwa krócej niż kwadrans. Krótka partia pozwala zagrać drugi raz od razu po nauczeniu się zasad, a to właśnie druga partia decyduje, czy gra wejdzie do repertuaru.
Czas partii i złożoność zasad
Na pudełku widnieje czas rozgrywki. To czas samej partii, po tym jak wszyscy już znają zasady. Do wieczoru doliczyć trzeba rozłożenie gry i tłumaczenie reguł, a przy pierwszym podejściu tłumaczenie potrafi trwać dłużej niż partia.
Dlatego czas i złożoność to w praktyce jedno kryterium. Gra na czterdzieści minut z instrukcją na dwie strony to inny wieczór niż gra na czterdzieści minut z instrukcją na dwadzieścia.
Jeśli macie do dyspozycji godzinę między kolacją a snem dzieci, szukaj tytułów z krótką partią i zasadami, które da się wyłożyć w trzy zdania. Jeśli to zaplanowany wieczór bez limitu, możecie wejść w coś, co wymaga rozgrzewki.
Osobny przypadek to gry, w których nie ma tury i wszyscy myślą jednocześnie. Ich czas jest przewidywalny niezależnie od liczby graczy, bo nikt nie czeka. Sporo takich pozycji znajdziesz wśród gier logicznych.
Rywalizacja czy współpraca
Przy rodzinnym stole najgorzej wypadają gry z eliminacją, czyli takie, w których odpadasz i czekasz do końca partii. Dla dorosłego to pięć minut niecierpliwości. Dla siedmiolatka to koniec wieczoru.
Trzy sensowne warianty:
Gra punktowa. Wszyscy grają do końca, wygrywa najwyższy wynik. Najbezpieczniejszy format przy mieszanym wieku, bo nikt nie wypada z gry.
Gra kooperacyjna. Wszyscy grają przeciwko grze. Znika problem przegranej dziecka z dorosłym, ale pojawia się inny: jedna dominująca osoba potrafi rozegrać turę za wszystkich. Warto to z góry ustalić.
Gra z handicapem. Klasyczne tytuły, w których młodszy gracz dostaje ułatwienie. Warunek jest jeden: ustalcie je przed pierwszym rozdaniem. Ułatwienie przyznane w trakcie, gdy dziecko zaczyna przegrywać, czyta się jak litość.
Jeśli chcecie wieczoru całkiem bez rywalizacji, alternatywą przy tym samym stole są puzzle - układa się je wspólnie i nie ma w nich przegranego.
Planszowa, karciana czy logiczna
Typ produktu wpływa nie tyle na jakość wieczoru, ile na to, gdzie i jak często zagracie.
Gry planszowe potrzebują stołu i chwili na rozłożenie. W zamian dają najwięcej treści na partię. To wybór na zaplanowany wieczór.
Gry karciane w pudełku mieszczą się w kieszeni i rozkłada się je w kilkanaście sekund. Idealne na wyjazd, na kawiarnię i na sytuacje, w których stół jest zajęty czymś innym.
Gry logiczne i łamigłówki działają też solo, więc nie leżą bezczynnie, kiedy nie ma kompletu graczy.
Osobna sprawa to gry rozgrywane zwykłą talią 52 kart - remik, tysiąc, makao, kanasta. Nie kupujesz wtedy gry, tylko talię kart, a zasady są za darmo. Jedna talia daje repertuar na kilkanaście wieczorów bez kupowania kolejnych pudełek; opisaliśmy je w przewodniku po grach karcianych.
Jeden wieczór czy stały repertuar
Gra kupiona na jedną konkretną okazję i gra, która ma zostać na półce na dłużej, to dwa różne zakupy.
Na jednorazowy wieczór - urodziny, święta, spotkanie z rodziną, której nie widujecie co tydzień - wygrywa tytuł z prostymi zasadami i dużą tolerancją na liczbę graczy. Nikt nie będzie się uczył instrukcji przy stole zastawionym talerzami.
Na stały repertuar szukaj czegoś odwrotnego: gry, która za drugim i trzecim razem odsłania coś nowego. Tytuł, który po dwóch partiach się wyczerpuje, wróci na półkę i tam zostanie.
Jeśli kupujesz na prezent i nie wiesz, jak często obdarowany gra, bezpieczniejszy jest pierwszy wariant. Prosta gra, w którą ktoś zagra pięć razy, jest lepszym prezentem niż ambitna, w którą nie zagra ani razu.
Cztery typowe sytuacje
Najczęstsze błędy przy wyborze
Rodzice regularnie biorą grę „na wyrost", licząc, że dziecko dorośnie do zasad. Efekt jest zwykle taki, że pudełko czeka rok na półce, a przez ten rok nikt nie gra w nic.
Czas na pudełku dotyczy partii, nie wieczoru. Jeśli macie godzinę, gra oznaczona jako czterdziestominutowa przy pierwszym podejściu tej godziny nie zmieści.
Jeśli zwykle gracie we troje, a raz na kwartał w ósemkę, wybieraj pod trójkę. Gra dobra dla ośmiu osób bywa nudna dla trzech.
Gra, w której odpada się przed końcem, przy dzieciach zamienia wieczór w oczekiwanie. Punktacja do końca partii rozwiązuje ten problem całkowicie.
Planszowe, karciane, logiczne i zręcznościowe w jednym dziale: